Jubileuszowa majówka rowerowa wraca na trasę pełną rodzin i wspomnień

Jubileuszowa majówka rowerowa wraca na trasę pełną rodzin i wspomnień

FOT. MOSiR Kielce

Przed startem jubileuszowej majówki w Kielcach czuć mieszaninę sportowej energii i spokojnego, rodzinnego rytmu. To wydarzenie od lat łączy rower, modlitwę i pamięć o Janie Pawle II, a dla wielu uczestników stało się czymś więcej niż przejazdem przez miasto i okolice. W tym roku peleton znów ma ruszyć z myślą o wspólnej drodze, a nie o rywalizacji. Właśnie w tym tkwi jego siła.

  • Od papieskiej inspiracji do kieleckiego zwyczaju
  • Trasa do Borkowa i miejsca, które zatrzymują peleton
  • Organizatorzy liczą na tłum, ale pamiętają też o ostrożności

Od papieskiej inspiracji do kieleckiego zwyczaju

Pierwsza Rodzinna Majówka Rowerowa ruszyła w 2004 roku z inicjatywy biskupa Mariana Florczyka. Pomysł wyrósł z wdzięczności za życie i pontyfikat Jana Pawła II, ale z czasem nabrał własnego tempa. Dziś to już nie jednorazowy gest, lecz wydarzenie, które wpisało się w kielecki kalendarz i przyciąga kolejne pokolenia rowerzystów.

„On nas inspiruje, Jego słowa są naszym drogowskazem” – mówił biskup Marian Florczyk, przypominając także papieskie nauczanie o rodzinie.

W jubileuszowym wydaniu szczególnie wyraźnie wraca motyw wspólnoty. Uczestnicy jadą razem, zatrzymują się po drodze i mają czas na rozmowę, modlitwę oraz wspólne przeżywanie trasy. Nie ma tu pośpiechu ani presji wyniku. Jest za to coś rzadkiego – poczucie, że rower może stać się pretekstem do spotkania, a nie tylko środkiem transportu.

Trasa do Borkowa i miejsca, które zatrzymują peleton

Początkowo majówka kończyła się w Kaczynie, dziś meta czeka nad zalewem w Borkowie. Trasa liczy około 18 kilometrów i prowadzi przez okolice Dymin oraz Marzysza. Po drodze uczestnicy zatrzymują się w kościele w Dyminach, gdzie znajdują się pamiątki po Janie Pawle II, a także w Kaczynie, gdzie świątynia nosi wezwanie świętego papieża.

To właśnie ten fragment nadaje wydarzeniu wyraźny, duchowy ton. Dla jednych jest to pielgrzymka na dwóch kółkach, dla innych rodzinny przejazd z dodatkiem tradycji, który wraca co roku jak dobrze znany rytuał. W poprzednich edycjach na trasie pojawiały się rodziny z dziećmi, seniorzy, kolarze i osoby, które przyjeżdżały specjalnie z innych części Polski, a nawet z zagranicy.

„Modlitwa nas łączy i umacnia” – podkreślił ks. Krzysztof Banasik, zastępca dyrektora Caritas Diecezji Kieleckiej i duszpasterz kieleckich sportowców.

Organizatorzy liczą na tłum, ale pamiętają też o ostrożności

Za majówką stoją Diecezja Kielecka, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach oraz Urząd Miasta i Gminy w Daleszycach. Nad bezpieczeństwem peletonu czuwa świętokrzyska policja, bo przy takiej liczbie uczestników nawet spokojna, rodzinna jazda wymaga dobrej organizacji i sprawnego zabezpieczenia trasy.

„Dla nas to wielki zaszczyt i duma” – zaznaczył Jacek Domoradzki, dyrektor MOSiR w Kielcach.

Historia wydarzenia pokazuje też, że organizatorzy nie ryzykują na siłę. W 2014 roku przejazd odwołano po ulewach, a w 2020 roku przeszkodziła pandemia. Mimo takich przerw majówka wracała z nową energią, a w rekordowym 2017 roku trasę pokonało około tysiąca osób. Z kolei w innych edycjach w peletonie można było zobaczyć znanych kolarzy, w tym Mieczysława Nowickiego, Zbigniewa Piątka czy Tomasza Brożynę. To pokazuje, że wydarzenie ma nie tylko sentymentalny, ale i sportowy ciężar.

W Daleszycach zwraca się uwagę także na krajobrazowy wymiar trasy. Przejazd przez Suków, Marzysz i Borków daje uczestnikom kawałek świętokrzyskiego pejzażu, który najlepiej ogląda się właśnie z siodełka. A na mecie czeka już zwykle coś prostego, ale ważnego po wysiłku – poczęstunek i chwila odpoczynku, zanim peleton rozjedzie się do domów.

na podstawie: MOSiR Kielce.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (MOSiR Kielce). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.