Kielce chcą odczarować komunalne osiedla i zamienić je w miejsca spotkań

4 min czytania
Kielce chcą odczarować komunalne osiedla i zamienić je w miejsca spotkań

FOT. Urząd Miasta w Kielcach

W kieleckiej Poczytalni na dVoRcu padły słowa, które dobrze pokazują zmianę myślenia o mieszkaniach gminnych – nie chodzi już wyłącznie o mury, ale o to, jak ludzie mają w nich żyć obok siebie. Podczas debaty z udziałem prezydentki Agaty Wojdy, architektów i studentów przewijał się jeden motyw: komunalne budownictwo ma przestać kojarzyć się z problemem, a zacząć z szansą. W tle pojawiły się też konkretne adresy przy ulicach Grunwaldzkiej i Młodej, gdzie miasto szuka nowego języka dla swoich planów mieszkaniowych.

  • W Poczytalni wybrzmiał postulat, by komunalne osiedla przestały kojarzyć się z problemem
  • Studenci pokazali, że o mieszkaniu decyduje nie tylko metraż
  • Stare budynki mają dostać nowe życie dzięki remontom i wsparciu z zewnątrz

W Poczytalni wybrzmiał postulat, by komunalne osiedla przestały kojarzyć się z problemem

Debata dotyczyła pytania, czy zabudowa komunalna może być miastotwórcza. Zamiast suchej teorii pojawiło się spojrzenie dużo bliższe codzienności: takie mieszkania mają dawać nie tylko dach nad głową, ale też przestrzeń do zwykłych, sąsiedzkich kontaktów.

Agata Wojda mówiła wprost o potrzebie zmiany sposobu myślenia o tym typie budownictwa.

„Potrzeba nam odkłamania tak wielu mitów, zdefiniowania budownictwa komunalnego, społecznego na nowo jako szansy na relacje, na budowanie tożsamości społecznej” – podkreśliła prezydentka Kielc.

W jej ocenie nadchodzący konkurs architektoniczny dotyczący terenu po budynku przy Młodej 4 ma być czymś więcej niż zwykłym ćwiczeniem projektowym. To ma być próba stworzenia miejsca otwartego, które nie zamknie mieszkańców w anonimowym układzie klatek i korytarzy.

Do rozmowy włączyli się też eksperci: dr inż. arch. Włodzimierz Tracz z Politechniki Świętokrzyskiej, mgr inż. arch. Konrad Śmierzyński z Tera Group oraz dr inż. arch. Jakub Heciak z Politechniki Warszawskiej. Heciak zwrócił uwagę, że takie decyzje nie powinny zapadać wyłącznie w wąskim gronie specjalistów.

„Polityka mieszkaniowa nie powinna być dyskutowana tylko w bardzo wąskim gronie ekspertów, ale także szerzej wśród mieszkańców” – zaznaczył.

Studenci pokazali, że o mieszkaniu decyduje nie tylko metraż

Podczas wernisażu zaprezentowano prace studentów 5. i 11. semestru Zakładu Kształtowania Architektury Środowiska Zamieszkania z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Powstały one w ramach zajęć poświęconych projektowaniu zabudowy wielorodzinnej i dotyczyły przestrzeni przy ulicach Grunwaldzkiej i Młodej.

To ważny element całej układanki, bo pokazuje, że nowe osiedle nie zaczyna się od elewacji, lecz od odpowiedzi na podstawowe pytania: gdzie wpuścić światło, gdzie zostawić miejsce na spotkanie, jak uniknąć ciasnej, przytłaczającej zabudowy.

Dwie pochodzące z Kielc studentki opowiedziały o swoich projektach własnymi doświadczeniami. Maria, pracując nad zabudową przy ul. Grunwaldzkiej, zwróciła uwagę na rolę słońca w codziennym życiu.

„Stwierdziłam, że to słońce jest ważnym aspektem mieszkalnictwa i to, abyśmy mieli po prostu do niego dostęp, bo wpływa ono na humor i na naszą psychikę” – powiedziała.

Aleksandra, projektując teren przy ul. Młodej, postawiła na wspólną przestrzeń i możliwość spotkań.

„Ważnym aspektem było dla mnie to, żeby stworzyć miejsce, które stałoby się centrum spotkań dla mieszkańców” – zaznaczyła.

Jej koncepcja zakładała rozbicie zabudowy na kilka bloków i mocniejsze wyeksponowanie przestrzeni wspólnej. To właśnie taki układ może decydować o tym, czy osiedle będzie tylko adresem, czy jednak żywym fragmentem miasta.

Wystawę tych prac można oglądać jeszcze przez dwa najbliższe tygodnie. Dla osób śledzących miejskie plany to dobra okazja, by zobaczyć, w jakim kierunku myślą młodzi architekci, zanim na stole pojawią się ostateczne decyzje.

Stare budynki mają dostać nowe życie dzięki remontom i wsparciu z zewnątrz

Ważny fragment debaty dotyczył też tego, co Kielce mają już dziś w swoim zasobie. Ewelina Jastrzębska, dyrektor Miejskiego Zarządu Budynków, przypomniała, że utrzymanie starej substancji mieszkaniowej nie jest prostym zadaniem. Dochodzą koszty, przepisy i konieczność szukania pieniędzy poza miejskim budżetem.

Miasto ma jednak korzystać ze wsparcia zewnętrznego, które pozwala uruchamiać kolejne remonty. Jastrzębska zapowiedziała, że w najbliższym czasie termomodernizację przejdą dwa stare, zdegradowane budynki, a poziom dofinansowania sięgnie 95 procent.

Tak wysokie wsparcie oznacza dla samorządu coś bardzo konkretnego – większą szansę na ruszenie z inwestycjami tam, gdzie własne środki byłyby zbyt małe, by szybko poprawić warunki mieszkańców.

Z kolei Agata Kalita z Wydziału Klimatu, Środowiska i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta przypomniała, że zabudowa komunalna pełni ważną rolę tam, gdzie rynek prywatny nie daje żadnej odpowiedzi. To właśnie gmina ma wybierać spośród osób czekających na pomoc tych, którzy są w najtrudniejszej sytuacji.

„Spośród tysiąca oczekujących osób” – mówiła – „wytypować rodziny w najtrudniejszej sytuacji, w tym seniorów potrzebujących mieszkań na niższych piętrach”.

Miasto współpracuje przy tym z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie, by nowe lokale trafiały tam, gdzie wsparcie jest najbardziej potrzebne. W tym zestawieniu mieszkanie komunalne przestaje być etykietą, a staje się narzędziem porządkowania bardzo realnych życiowych problemów.

na podstawie: UM Kielce.

Autor: krystian