Bielińskie truskawki pod presją mrozu. Plantatorzy liczą straty

Bielińskie truskawki pod presją mrozu. Plantatorzy liczą straty

FOT. Starostwo Powiatowe w Kielcach

Nocny spadek temperatury w gminie Bieliny znów postawił pod znakiem zapytania cały sezon truskawkowy. Na polach wciąż są głównie pąki, więc szkód nie widać od razu, ale to właśnie taki moment jest dla roślin najgroźniejszy. Plantatorzy czekają teraz na pierwsze oceny, a w tle wisi już kolejna fala chłodu związana z zimnymi ogrodnikami i zimną Zośką.

  • Nocny mróz zatrzymał rośliny w pąkach
  • Susza dołożyła plantatorom kolejny problem
  • Gminy z szacowaniem szkód nie mogą zwlekać

Nocny mróz zatrzymał rośliny w pąkach

Wiesław Gawęcki, plantator i członek Stowarzyszenia Producentów „Truskawka Bielińska”, nie ma wątpliwości, że miniona noc była najostrzejsza tej wiosny. Jak relacjonuje, na wysokości około 1,5 metra termometr pokazał minus pięć stopni, a przy samym gruncie mogło być jeszcze zimniej.

– W nocy było minus pięć stopni na wysokości 1,5 metra, a przy gruncie mróz był pewnie jeszcze większy – opowiada Wiesław Gawęcki.

To ważne, bo truskawki nie weszły jeszcze w kwitnienie. Rośliny stoją w pąku, więc uszkodzenia nie zawsze są od razu widoczne. Dopiero po kilku dniach widać, czy mróz zostawił ślad w środku rośliny, czy część upraw udało się ochronić.

Część plantatorów próbowała osłaniać pola agrowłókniną, ale przy tak silnym spadku temperatury skuteczność takiej bariery mogła być ograniczona. Sam fakt, że mróz pojawił się właśnie teraz, oznacza dla gospodarstw dodatkowy stres. Rośliny po takich wahaniach potrzebują czasu, by wrócić do formy.

Susza dołożyła plantatorom kolejny problem

Niepewność nie kończy się na jednym przymrozku. Według bielińskich plantatorów tegoroczny sezon już wcześniej był obciążony suchą pogodą, a to w połączeniu z mrozem może odbić się zarówno na ilości owoców, jak i na ich jakości.

Gawęcki mówi wprost, że bez opadów w najbliższych kilkunastu dniach trudno liczyć na obfite zbiory. Nawet jeśli część plantacji przetrwała noc bez widocznych strat, owoce mogą pojawić się później i w gorszej kondycji. To nie jest dobra wiadomość ani dla producentów, ani dla odbiorców, którzy czekają na pierwszy lokalny towar.

– Trochę potrwa, zanim wyprowadzimy rośliny ze stresu, bo tak zmienna pogoda jest dla nich dużym obciążeniem – mówi plantator.

W praktyce oznacza to bardziej nerwowe tygodnie na polach. Każda kolejna noc chłodu może wydłużyć start sezonu, a późniejszy zbiór zwykle oznacza większą presję na logistykę i ceny. Dla gospodarstw w Bielinach to szczególnie istotne, bo truskawka od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów tamtejszego rolnictwa.

Gminy z szacowaniem szkód nie mogą zwlekać

Przed plantatorami nie koniec pogodowych prób. W najbliższym czasie ma nadejść kolejna fala przymrozków, właśnie w okresie kojarzonym z zimnymi ogrodnikami i zimną Zośką. To moment, na który rolnicy patrzą zawsze z niepokojem, bo po wcześniejszym osłabieniu roślin nawet krótkie ochłodzenie może przynieść dodatkowe straty.

Jeśli przymrozki spowodowały szkody, potrzebna jest też szybka reakcja po stronie samorządów. Gminy, które odnotowały straty, powinny niezwłocznie złożyć wniosek o szacowanie szkód. To właśnie ten krok uruchamia procedury pomocowe prowadzone przez Urząd Wojewódzki.

Dla producentów to sygnał, że nie warto czekać, aż sytuacja sama się wyjaśni. W takich sezonach liczy się czas, bo od szybkiego zgłoszenia zależy, czy szkody zostaną formalnie potwierdzone i czy będzie można sięgnąć po wsparcie.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Kielcach.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Starostwo Powiatowe w Kielcach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.