Rowerowy peleton wrócił na trasę do Borkowa. Jubileusz przyciągnął tłumy

Rowerowy peleton wrócił na trasę do Borkowa. Jubileusz przyciągnął tłumy

Na drodze z Kielc do Borkowa znów pojawił się długi, barwny peleton, w którym obok rodzin jechali znani kolarze i duchowny prowadzący całe wydarzenie. Jubileuszowa, 20. Rodzinna Majówka Rowerowa zebrała kilkaset osób, a wspólny przejazd miał bardziej rodzinny niż sportowy charakter. Po drodze były dwa stałe postoje, a na mecie czekały poczęstunek i jubileuszowa pamiątka. To wydarzenie od lat żyje nie wynikiem, lecz spotkaniem.

  • Na trasie nie było wyścigu, tylko wspólna jazda
  • Kolarze pamiętają pierwszą majówkę i kolejne edycje
  • Na mecie czekał poczęstunek i jubileuszowa pamiątka

Na trasie nie było wyścigu, tylko wspólna jazda

Uczestnicy pokonali około 18 kilometrów, a tempo od początku było podporządkowane rodzinnej formule przejazdu. To nie był klasyczny rajd ani rywalizacja o najlepszy czas. Najważniejsze było wspólne dotarcie do celu, spokojna jazda i możliwość przejechania trasy razem z dziećmi, rodzicami i znajomymi.

Po drodze tradycyjnie zaplanowano postoje w kościele w Dyminach i w Kaczynie. Takie przerwy od lat porządkują trasę i nadają jej rytm, który dobrze znają stali uczestnicy. W jubileuszowym peletonie jechali także ksiądz biskup Marian Florczyk, Zbigniew Piątek, Kazimierz Stafiej i Mariusz Witecki.

„O to zawsze mi chodziło, aby były tu dzieci z rodzicami. Tu nie ma rywalizacji” – mówił ksiądz biskup Marian Florczyk.

Słowa te dobrze oddają charakter tej majówki. To wydarzenie nie buduje dystansu między uczestnikami, lecz zachęca do wspólnej jazdy i spokojnego spędzenia czasu na trasie.

Kolarze pamiętają pierwszą majówkę i kolejne edycje

Zbigniew Piątek był obecny na wszystkich dwudziestu Rodzinnych Majówkach Rowerowych. Jak podkreślał, każda z edycji miała swój własny klimat, a niektóre gromadziły nawet ponad 800 osób. Dla niego to wydarzenie ma wymiar osobisty, bo od początku wyrastało z pomysłu biskupa Mariana Florczyka i od początku miało charakter peletonu, a nie sportowej próby sił.

„Pamiętam pierwszą Majówkę i kolejne, każda na swój sposób była wyjątkowa” – mówił Zbigniew Piątek.

Obecność uznanych kolarzy dodawała przejazdowi symbolicznego ciężaru, ale nie zmieniała jego rodzinnego tonu. Obok sportowych nazwisk widać było po prostu ludzi, którzy przyjechali razem przejechać trasę, porozmawiać i wrócić do domu z dobrym wspomnieniem.

Na mecie czekał poczęstunek i jubileuszowa pamiątka

Po zakończeniu przejazdu uczestnicy mogli odpocząć przy poczęstunku. Był też występ zespołu Kryształki z Daleszyc, który domknął wydarzenie muzycznym akcentem. Każdy z rowerzystów otrzymał również okolicznościowe wydawnictwo przygotowane specjalnie na jubileusz.

Organizację majówki wsparły Diecezja Kielecka, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach oraz Urząd Miasta i Gminy w Daleszycach. Przejazd zabezpieczała świętokrzyska policja, dzięki czemu peleton mógł poruszać się sprawnie i bezpiecznie.

„Było kilkuset uczestników, pogoda dopisała, wszyscy miło spędzili czas” – ocenił Jacek Domoradzki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kielcach.

Właśnie w tym tkwi siła Rodzinnej Majówki Rowerowej. To wydarzenie nie potrzebuje wielkich deklaracji. Wystarczą rowery, wspólna trasa i ludzie, którzy po latach wciąż chcą jechać razem.

na podstawie: MOSiR Kielce.