Największy jak dotąd lodospad na Kadzielni przyciąga wspinaczy i ciekawskich

Na szczycie skalnego amfiteatru w sercu miasta pojawiła się ściana z lodu — sztuczna, milcząca i mniej więcej taka, jaką ogląda się w filmach o górach. W Kielcach kilkunastometrowe sople rosną pod opieką pasjonatów, którzy liczą, że tegoroczna konstrukcja pobije wcześniejsze rekordy. Zimą, w blasku reflektorów, kamieniołom zmienia się w miejsce, gdzie adrenalina spotyka miejską przestrzeń.
- Lodospad na Kadzielni - jak powstała ściana i kto ją obsługuje
- Kielce po zmroku - reflektory, doświadczeni alpiniści i krótsza droga zamiast wyprawy w Tatry
Lodospad na Kadzielni - jak powstała ściana i kto ją obsługuje
Lodowa instalacja to w pełni kontrolowana konstrukcja uruchomiona przez pasjonatów wspinaczki. Woda tłoczona jest z Jeziora Szmaragdowego, zamarza w kilku „nitkach” i tworzy około 500 ton lodu. Całość zajmuje mniej więcej 0,6 ha, a wysokość ściany sięga 30 metrów. Proces narastania lodu trwa od połowy stycznia — pierwsze natężenie prac odnotowano od 14 stycznia — i, według prognoz, chłód może utrzymać się do końca miesiąca, co pozwoli utrzymać ścianę dłużej niż w poprzednich latach.
Za przygotowanie i opiekę odpowiadają członkowie Świętokrzyskiego Klubu Alpinistycznego, z Pawełem Olendzkim w roli jednego z koordynatorów. Jak tłumaczą, pompa musi pracować nieprzerwanie — wyłączenie grozi uszkodzeniem konstrukcji — stąd koszt funkcjonowania obiektu pokrywa Miasto, a utrzymanie instalacji to około 60 złotych dziennie. Atrakcji nie objęto opłat wstępu: korzystanie jest bezpłatne, ale wymaga wcześniejszego zgłoszenia.
“Lodospad z każdym dniem narasta i nie możemy tego procesu zatrzymać”
— Paweł Olendzki, Świętokrzyski Klub Alpinistyczny
Organizatorzy zadbali o limity bezpieczeństwa — obiekt może jednocześnie obsługiwać do pięciu zespołów dziennie, a zespół to dwie osoby: jedna wspinająca się i jedna asekurująca. Wejście na górę zajmuje od około 5 minut (dla dobrze przygotowanych) do nawet godziny, w zależności od kondycji i techniki. Klub zastrzega też weekendy na własne treningi i rezerwacje.
Kielce po zmroku - reflektory, doświadczeni alpiniści i krótsza droga zamiast wyprawy w Tatry
Lodospad jest oświetlany — część reflektorów skierowano bezpośrednio na ścianę, więc wspinaczka i podziwianie formacji możliwe są po zmierzchu. Na miejscu bywają doświadczeni alpiniści z innych regionów; dziś odwiedzili obiekt członkowie Klubu Wysokogórskiego w Częstochowie — Michał i Andrzej — znający górskie ściany od ponad dwóch dekad.
“Naprawdę warto, bo warunki są super”
— Michał, Klub Wysokogórski w Częstochowie
“Przy kieleckim lodospadzie jesteśmy po dwugodzinnej podróży i pięciominutowym spacerze”
— Andrzej, Klub Wysokogórski w Częstochowie
Organizatorzy podkreślają, że obiekt nie zagraża rezerwatowi przyrody — znajduje się około 150 metrów od strefy chronionej. Dla tych, którzy planują wizytę, najważniejsze informacje w skrócie:
- Korzystanie: bezpłatne, wymagane zgłoszenie.
- Pojemność: do 5 zespołów dziennie (zespół = 2 osoby).
- Woda i lód: około 500 ton zamarzniętej wody, pochodzącej z Jeziora Szmaragdowego.
- Powierzchnia i wysokość: 0,6 ha, 30 metrów.
- Koszty utrzymania: około 60 złotych dziennie pokrywane przez Miasto.
- Czas wejścia: od 5 minut do 1 godziny zależnie od formy wspinacza.
- Dostępność: zima — prognozy wskazują na utrzymanie mrozów do końca stycznia.
Lodospad na Kadzielni to rzadki przykład zimowej atrakcji w naturalnym kamieniołomie, który łączy pasję wspinaczki z miejskim kontekstem — miejsce, gdzie krótka podróż daje doświadczenie podobne do górskiej wyprawy.
na podstawie: UM Kielce.
Autor: krystian

