Kielce były o krok od cudu, ale końcówka znów zabrała im Ligę Mistrzów

Kielce były o krok od cudu, ale końcówka znów zabrała im Ligę Mistrzów

FOT. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach

W Hali Legionów podczas rewanżu 9 kwietnia wszystko było ustawione pod wielki powrót – pełne trybuny, głośny doping i mecz, który długo trzymał w napięciu. Industria Kielce miała momenty, w których pachniało odwróceniem losów dwumeczu, ale w końcówce znów zabrakło chłodnej głowy. Remis 32:32 z OTP Bank Pick Szeged nie wystarczył, bo wcześniej węgierski zespół zbudował trzybramkową zaliczkę i to on awansował dalej.

  • Hala Legionów długo trzymała Industrię przy życiu
  • Ostatnie minuty przyniosły pęknięcie, którego już nie dało się skleić
  • Trenerzy mówili o nerwach, charakterze i cenie błędów

Hala Legionów długo trzymała Industrię przy życiu

Spotkanie od początku miało ciężar, który czuć było na trybunach. Hala Legionów wypełniła się do ostatniego miejsca, a kibice przez większą część wieczoru pchali kielczan do ataku. Po pierwszej połowie Industria przegrywała 17:19, ale wynik wciąż zostawiał cień nadziei, bo w takim meczu jeden mocniejszy fragment gry mógł przewrócić cały dwumecz.

Kielczanie długo trzymali się w grze. Zespół Talanta Dujszebajewa odpowiadał akcjami napędzanymi przez Sićkę, Nahiego i Dujszebajewa, a przewaga rywali nie rosła tak, jak mogła po pierwszym spotkaniu w Szeged. Tam Industria przegrała 23:26, więc w rewanżu musiała gonić nie tylko wynik meczu, ale i całą sytuację w rywalizacji. Ostatecznie dwumecz zakończył się wynikiem 55:58.

Ostatnie minuty przyniosły pęknięcie, którego już nie dało się skleić

Najmocniej zaważyła końcówka, kiedy kielczanom zaczęły uciekać dobre decyzje w ataku. Kilka nieudanych rzutów i niewłaściwych rozwiązań otworzyło Pickowi Szeged drogę do odrobienia strat. Goście wykorzystali ten moment bez wahania – dwa trafienia dołożył Bodo, kolejne Smarason, a wynik na 32:32 ustalił Jelinić.

To wystarczyło, by Węgrzy mogli świętować awans do ćwierćfinału, gdzie zagrają ze SC Magdeburgiem. Dla Industrii oznaczało to koniec przygody z tegoroczną Ligą Mistrzów, mimo że przez długi czas mecz dawał powody, by wierzyć w coś więcej niż tylko honorowy remis.

Trenerzy mówili o nerwach, charakterze i cenie błędów

Po końcowej syrenie Talant Dujszebajew nie ukrywał rozczarowania. Mówił, że jego drużyna miała sytuację pod kontrolą, ale nie wytrzymała presji najważniejszych minut.

“Mieliśmy wszystko w naszych rękach. Wygrywamy czterema bramkami i mamy piłkę… Nie wytrzymaliśmy mentalnie tej sytuacji.”

Trener Industrii zwrócił też uwagę na różnicę między skromnym dorobkiem bramkowym w Szeged a wynikiem rewanżu w Kielcach, podkreślając, że zespół walczył i pokazał charakter, choć to nie wystarczyło do awansu.

Z kolei Michael Apelgren, szkoleniowiec OTP Bank Pick Szeged, widział ten mecz jako wyjątkowo trudny dwumecz, ale chwalił spokój swoich zawodników. Podkreślał też siłę Hali Legionów i atmosferę, która potrafi wybić z rytmu nawet doświadczone zespoły.

“To był wyjątkowo trudny dwumecz… w tej hali gra się wyjątkowo ciężko.”

Dla kielczan został wieczór z poczuciem, że ćwierćfinał był bliżej, niż pokazuje sam wynik. Dla rywali – bilet do kolejnej rundy i satysfakcja z tego, że w najgorętszym momencie nie pękli.

na podstawie: MOSiR Kielce.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.