Kadzielnia w pełnym gazie. Geofestiwal ruszył od sportów i emocji

Kadzielnia w pełnym gazie. Geofestiwal ruszył od sportów i emocji

Na Kadzielni od rana trudno było znaleźć pusty fragment ścieżki, bo jubileuszowy Geofestiwal wszedł w sobotę z rozmachem, który od razu przyciągnął tłumy. Najpierw na pierwszy plan wyszły liny, skały i sportowa rywalizacja, później do gry weszły kajaki, rowery, dinozaury i muzyka pod gołym niebem. Tysiące osób zobaczyło jednego dnia, jak szeroko można opowiedzieć o świętokrzyskiej naturze – od adrenaliny po rodzinny spacer.

  • Liny i skały wyznaczyły tempo poranka
  • Rodziny szukały własnego tempa między rowerami, wodą i dinozaurami
  • Wieczór domknął dzień muzyką i światłem

Liny i skały wyznaczyły tempo poranka

Od wczesnych godzin porannych Kadzielnia żyła rytmem rywalizacji. To właśnie tutaj najlepsi specjaliści w kraju walczyli w Mistrzostwach Polski w Technikach Linowych i Jaskiniowych, a dla postronnych widzów był to widok równie efektowny, co wymagający. Przy skałach widać było koncentrację, precyzję i ten rodzaj sportowego napięcia, który nie potrzebuje wielkiej sceny, by przyciągnąć uwagę.

W tym samym czasie część uczestników wybierała już atrakcje, które pozwalały spojrzeć na teren festiwalu z innej perspektywy. Tyrolka, via ferrata „Dwie Skałki” i przestrzeń wokół Kadzielni stworzyły miks dla tych, którzy lubią ruch, ale niekoniecznie w formie wyścigu.

Rodziny szukały własnego tempa między rowerami, wodą i dinozaurami

Najmocniej wybrzmiał tu kontrast między sportem wyczynowym a ofertą dla rodzin. Fundacja Sportów Miejskich przygotowała pokazy i szkolenia związane z rowerami oraz hulajnogami, a obok nich pojawiły się spokojniejsze aktywności: przejazdy elektrycznymi rowerami MTB, kajaki i warsztaty ekologiczne. Dzięki temu każdy mógł dobrać tempo do wieku i odwagi, bez sztywnego planu i pośpiechu.

Na miejscu można było zobaczyć między innymi:

  • podniebną tyrolkę i via ferratę „Dwie Skałki”,
  • pokazy oraz szkolenia na rowerach i hulajnogach,
  • wyprawy na elektrycznych rowerach MTB,
  • kajaki na szmaragdowym jeziorku,
  • warsztaty ekologiczne dla dzieci,
  • spotkania z ruchomymi Tuptozaurami.

„Można podszkolić umiejętności, jak się wybić, wylądować i utrzymać równowagę” – mówili Kuba i Antek, obserwując pokazy rowerowe i hulajnogowe.

Dzieci najczęściej zatrzymywały się przy Tuptozaurach. Ruchome dinozaury nie tylko robiły wrażenie, ale też pozwalały najmłodszym podejść bliżej, dotknąć ich i karmić. Właśnie takie detale zwykle decydują o tym, czy festiwal zostaje w pamięci nie jako seria punktów programu, ale jako dzień naprawdę spędzony razem.

„Trochę się bałam, jak byliśmy blisko wodospadu, ale i tak bardzo mi się podobało” – opowiadała kilkuletnia Pola po przejażdżce kajakiem.

Organizatorzy przygotowali też specjalną niespodziankę dla pierwszych 555 osób – limitowane karty TourPass zniżkowe u partnerów festiwalu, od kawiarni i restauracji po wybrane atrakcje. To drobiazg, ale dla wielu odwiedzających może być realnym bonusem przy dalszym korzystaniu z miejskiej oferty.

Wieczór domknął dzień muzyką i światłem

Sobotnie wydarzenia zakończył koncert „Etnika Elektronika”, który dołożył do sportowego i rodzinnego programu mocny muzyczny finał. Hipnotyzujące brzmienia i światło nadały temu dniu zupełnie inny ton. Po aktywnym, głośnym i pełnym ruchu popołudniu Kadzielnia na moment zwolniła, ale nie straciła energii.

Jubileuszowy Geofestiwal dopiero się rozpędza. Kolejne atrakcje czekają w niedzielę, a pełny program pozostaje dostępny na stronie wydarzenia. Po takim otwarciu trudno się dziwić, że wiele osób zostanie z myślą, iż to dopiero początek większej opowieści o Kadzielni i o tym, jak mocno potrafi zagrać w niej natura połączona z ruchem i muzyką.

na podstawie: Urząd Miasta Kielce.