Walkman, kasety i Barbie wracają do muzeum – lata 90. znów żyją

FOT. Urząd Miasta w Kielcach
W Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach dawne drobiazgi dostają drugie życie – i to nie w gablocie pełnej kurzu, lecz w opowieści o dorastaniu, które dla wielu brzmi dziś jak osobny kraj. Walkman, kasety, dyskietki, planszówki i Barbie układają się tu w obraz dekady, która rozszerzała codzienność o kolor, hałas i nowe marzenia. Ta wystawa nie zatrzymuje się na sentymencie – pokazuje, jak bardzo lata 90. zmieniły to, co dzieci i nastolatki miały w kieszeniach, w głowach i na ścianach.
- Przedmioty z dzieciństwa układają się w mapę lat 90.
- Wystawa przypomina epokę bez smartfonów, ale z wielką energią
- Twórcy sięgają po wspomnienia z różnych stron dorastania
Przedmioty z dzieciństwa układają się w mapę lat 90.
Wernisaż nowej ekspozycji rozpocznie się tego dnia o godz. 17, a sama wystawa będzie dostępna do 30 sierpnia. W muzealnej przestrzeni pojawiły się rzeczy, które kiedyś były zwyczajne, a dziś uruchamiają wspomnienia niemal natychmiast – od odtwarzaczy kasetowych i dyskietek po plakaty, czasopisma, gry planszowe i kolekcje zabawek, które budowały domowy rytm tamtej dekady.
- Otwarcie – godz. 17
- Ekspozycja czynna – do 30 sierpnia
Wystawa przypomina epokę bez smartfonów, ale z wielką energią
Dyrektor Muzeum Zabawek i Zabawy, dr Ilona Daria Dyktyńska, podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o czuły powrót do młodości. Ta opowieść ma też przypomnieć, jak bardzo zmieniły się codzienne nawyki, sposób spędzania czasu i budowania relacji.
– To opowieść o świecie bez smartfonów i mediów społecznościowych, w którym podwórko, kasety magnetofonowe i pierwsze gry komputerowe wyznaczały rytm codzienności – mówi dr Ilona Daria Dyktyńska.
Wystawa pokazuje więc nie tylko przedmioty, ale także cały krajobraz życia młodych ludzi w czasie gwałtownych zmian społecznych i kulturowych. To właśnie wtedy dzieciństwo coraz mocniej mieszało się z nowymi mediami, a wolny czas zaczął wyglądać inaczej niż w poprzednich dekadach.
Twórcy sięgają po wspomnienia z różnych stron dorastania
Za koncepcją ekspozycji stoi Barbara Kasprzyk-Dulewicz, kierująca działem pracy naukowej i wystaw w muzeum. W przygotowanie projektu włączył się także Igor Kowalczyk, kielecki artysta wizualny, malarz i twórca graffiti oraz murali, który ozdobił jedną z wewnętrznych ścian placówki.
– Nasza wystawa powstała z potrzeby serca – mówi Barbara Kasprzyk-Dulewicz.
Jak zaznacza kuratorka, wspomnienia o latach 90. różnią się w zależności od wieku. Dla jednych najważniejsze były lalki, planszówki i figurki z jajek niespodzianek, dla innych – czasopisma, muzyka i pierwsze próby odnalezienia własnego stylu. Właśnie dlatego w muzeum zderzają się dziecięce zabawy i młodzieżowe fascynacje, a samą ekspozycję buduje nie tylko zbiór rzeczy, lecz także atmosfera tamtej epoki.
– Lata 90. żyją we mnie cały czas – przyznaje Igor Kowalczyk.
Ekspozycja została dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury. Dla jednych będzie to spacer po własnych wspomnieniach, dla innych – spotkanie z rzeczywistością, która nie jest wcale tak odległa, a jednak wyraźnie różni się od dzisiejszego świata.
na podstawie: Urząd Miasta Kielce.
Autor: krystian
Ostatnie Artykuły

Park kulturowy w Ćmielowie zostaje na mapie po prawomocnym wyroku NSA

Dawne archiwum przy Warszawskiej 17 czeka na nowy pomysł, a Kielce chcą go usłyszeć

Czwartoklasiści wskoczą do wody w Mistrzostwach Kielc na Barwinku

W kieleckiej komendzie odłożono służbę - padły mocne słowa

Łysa Góra, czarownice i szyfrówki - dzieci odkryły legendy regionu

W Rakowie wielkie pisanki połączyły dzieci, seniorów i władze przy jednym stole

Wiosenne Przebudzenie w Kielcach - seniorzy znaleźli energię na nowo

Walkman, kasety i Barbie wracają do muzeum – lata 90. znów żyją

Pływacki remis w Kielcach, ale medalowo błysnęła jedna szkoła

RUSHH Kielce zdominował świętokrzyski ring, a Żytnia znów żyła boksem

Młodzieżowy DKK w Kielcach rozmawiał o bliskości, która nie daje spokoju

Rushh Kielce wyrwał zwycięstwo w końcówce, a na Żytnią przyjechał Andrzej Gołota

Mediateka zamieniła się w scenę. Pierwszaki zrobiły teatr po swojemu

