Dwa znaleziska jednego dnia - w powiecie kieleckim o krok od tragedii

Dwa znaleziska jednego dnia - w powiecie kieleckim o krok od tragedii

W czwartek rano dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Kielcach odebrał zgłoszenie o pocisku artyleryjskim znalezionym podczas prac porządkowych na prywatnej posesji. Kilkadziesiąt minut później podobny alarm przyszedł z gminy Raków. W obu miejscach policjanci zabezpieczyli teren do czasu przyjazdu saperów.

73-letni mieszkaniec powiatu kieleckiego natknął się na przedmiot przypominający pocisk artyleryjski, najpewniej z okresu II Wojny Światowej. Mężczyzna zachował się prawidłowo - nie ruszał znaleziska i od razu powiadomił służby. Na miejsce skierowano policjantów z komisariatu w Morawicy, którzy zabezpieczyli teren do czasu przejęcia niewybuchu przez specjalistyczny patrol saperski.

Niedługo później podobne zgłoszenie wpłynęło z terenu gminy Raków. Także tam znalazca nie próbował sprawdzać przedmiotu na własną rękę. Policjanci od razu odgrodzili miejsce i utrzymali bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców do chwili przyjazdu saperów.

Dane statystyczne policyjnych interwencji pokazują, że takie zgłoszenia wracają regularnie. Niewybuchy i niewypały, mimo upływu lat, nadal są materiałem wybuchowym o nieprzewidywalnym działaniu, a nawet niewielka ingerencja może skończyć się detonacją.

To jeden z tych przypadków, w których zwykły rozsądek zatrzymuje tragedię o krok od wybuchu. Jeden nieostrożny ruch, próba podniesienia albo przeniesienia znaleziska mogłyby zamienić porządkowanie posesji w dramat.

Policja przypomina, że w takiej sytuacji trzeba zachować spokój, oddalić się na bezpieczną odległość i natychmiast zadzwonić pod 112. Trzeba też dokładnie wskazać miejsce odnalezienia, opisać przedmiot i - jeśli to możliwe - zabezpieczyć teren przed dostępem osób postronnych. Kategorycznie nie wolno podnosić, rozbrajać, wrzucać do wody ani do ognia przedmiotu, który może być niewybuchem.

na podstawie: Policja Kielce.