Industria już w finale. W Hali Legionów kibice nie zapomnieli o Dujszebajewie

Industria już w finale. W Hali Legionów kibice nie zapomnieli o Dujszebajewie

FOT. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach

W Hali Legionów nie chodziło tego dnia wyłącznie o wynik. Industria Kielce zamknęła półfinał Orlen Superligi zwycięstwem 30:23 nad Rebud KPR Ostrovią Ostrów Wielkopolski i dopisała sobie awans do finału. Na trybunach równie mocno jak sportowy wynik wybrzmiał jednak gest wobec Talanta Dujszebajewa, którego nazwisko niosło się po hali jeszcze zanim mecz na dobre się rozkręcił.

  • Kibice zagrali dla swojego dawnego trenera
  • Pierwsza połowa była ciasna, potem kielczanie przejęli kontrolę
  • Trener widzi jeszcze rezerwy przed walką o złoto

Kibice zagrali dla swojego dawnego trenera

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w hali zrobiło się gęsto od emocji. Kibice przygotowali oprawę poświęconą Talantowi Dujszebajewowi, a gdy szkoleniowiec pojawił się na trybunach z żoną Olgą, kilkukrotnie skandowano jego nazwisko. To był jeden z tych momentów, w których sport schodzi na chwilę na drugi plan, a w centrum staje pamięć o człowieku, który przez ponad 12 lat budował kielecki klub.

„Jesteś legendą, hej Talant jesteś legendą” – śpiewali kibice.

Dla samej Industrii nie był to jednak wieczór sentymentów, lecz kolejny krok w stronę celu, o którym zespół mówi od początku fazy play-off. Zwycięstwo nad Ostrovią przypieczętowało awans do finału, a rywal z Ostrowa Wielkopolskiego , mimo ambicji i konsekwencji, nie zdołał zatrzymać gospodarzy w decydujących fragmentach.

Pierwsza połowa była ciasna, potem kielczanie przejęli kontrolę

Do przerwy mecz trzymał się na cienkiej linii. Wynik 12:11 dobrze oddawał napięcie, bo goście nie zamierzali tylko bronić honoru, a gospodarze długo szukali pełnej płynności w ataku. Krzysztof Lijewski zwracał uwagę, że w pierwszych minutach przeszkadzały niewykorzystane sytuacje sam na sam i własne błędy, przez co spotkanie było bardziej wyrównane, niż mogłoby się wydawać po końcowym rezultacie.

W drugiej części obraz gry zaczął się jednak przechylać na korzyść kielczan. Solidniej wyglądała obrona, a w bramce bardzo dobrze pracował Adam Morawski, który zakończył mecz z 13 obronami przy 21 rzutach rywali. Ostrovia próbowała odpowiadać, ale z każdą kolejną minutą coraz trudniej było jej utrzymać tempo narzucone przez gospodarzy.

Trener widzi jeszcze rezerwy przed walką o złoto

Po końcowej syrenie Lijewski nie mówił o euforii, tylko o kolejnym etapie pracy. Podkreślił, że jego zespół zrobił dopiero czwarty z sześciu kroków prowadzących do celu, a w ofensywie wciąż widać przestrzeń do poprawy. Szczególnie chodzi o spokój i cierpliwość, bo nawet przy dobrej obronie i skutecznym przejmowaniu piłki nie zawsze trzeba od razu przyspieszać.

„Zrobiliśmy czwarty z sześciu kroków, żeby osiągnąć cel, który sobie założyliśmy w tej fazie play-off” – powiedział Krzysztof Lijewski.

Szkoleniowiec zwracał uwagę, że rywal bez presji potrafi sprawiać kłopoty, dlatego w takich meczach liczą się nie tylko mocne wejścia i szybkie kontry, ale też kontrola nad tempem. W Kielcach widać było, że ten zespół ma jeszcze rezerwy, a przed finałem może dopracować detale, które w starciach o najwyższą stawkę decydują o całym sezonie.

Mecze o złoto zaplanowano na niedziele 24 i 31 maja.

na podstawie: MOSiR Kielce.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.