Hałas w rurach po włączeniu ogrzewania i co go naprawdę powoduje

Zawór kątowy przy grzejniku

Pierwsze dni sezonu grzewczego wyglądają w wielu mieszkaniach podobnie: instalacja rusza, a razem z nią pojawia się szum, stukanie albo bulgotanie słyszalne w nocy. Dla części osób to sygnał awarii, dla części coroczny rytuał, z którym nic nie da się zrobić.

W rzeczywistości każdy z tych dźwięków ma inną przyczynę i inne rozwiązanie, a większość da się usunąć bez ingerencji w instalację budynku.

Skąd bierze się dźwięk w instalacji

Szum ciągły przy pracującym grzejniku to zwykle zbyt duża prędkość przepływu przez przymknięty zawór. Woda przeciskająca się przez wąską szczelinę generuje dźwięk, który rośnie razem z różnicą ciśnień na zaworze.

Bulgotanie oznacza powietrze w instalacji i jest najczęstszym objawem na początku sezonu. Stukanie to z kolei rozszerzalność cieplna: rura nagrzewa się, wydłuża i przesuwa w uchwycie, a przy zbyt ciasnym mocowaniu robi to skokowo.

Osobną przyczyną bywa zużyty zawór do grzejnika kątowy, w którym grzybek przestał prowadzić się prosto. Taki element drga w strumieniu wody i generuje dźwięk o charakterze piszczenia, zmieniający się przy zmianie ustawienia głowicy.

Odpowietrzanie i kolejność, która ma znaczenie

Odpowietrza się od najniższej kondygnacji w górę, bo powietrze wypychane z dolnych grzejników wędruje wyżej. Odwrotna kolejność kończy się powtarzaniem całej operacji po godzinie.

Po odpowietrzeniu sprawdza się ciśnienie w instalacji i uzupełnia je do wartości roboczej podanej na kotle albo na węźle. W budynku wielorodzinnym robi to służba techniczna, w domu jednorodzinnym właściciel.

Jeśli powietrze wraca po kilku dniach, problem leży gdzie indziej: w nieszczelności zasysającej powietrze przy pracy pompy albo w źle dobranym naczyniu wzbiorczym. Samo odpowietrzanie co tydzień nie jest rozwiązaniem, tylko objawem.

Warto odróżnić te dźwięki od siebie, zanim zacznie się cokolwiek wymieniać. Szum zmienia się przy ruszaniu głowicą, bulgotanie występuje tylko przez pierwsze dni po uruchomieniu, a stukanie pojawia się przy nagrzewaniu i przy stygłnięciu, zawsze w tym samym miejscu ściany. Każdy z nich prowadzi do innego rozwiązania i pomylenie ich kończy się wymianą elementu, który był sprawny.

Nastawa wstępna, czyli cicha instalacja

Zawory z nastawą wstępną pozwalają ograniczyć przepływ dla każdego grzejnika osobno. Dzięki temu woda nie przelatuje przez pierwsze grzejniki w obiegu i nie trzeba dawić jej głowicą, co jest głównym źródłem szumu.

Wartości dobiera się do zapotrzebowania pomieszczenia i odległości od źródła ciepła. Grzejniki bliżej dostają nastawę mniejszą, dalsze większą, a efekt sprawdza się po kilku dniach, bo budynek reaguje z opóźnieniem.

Przy okazji znika druga uciążliwość, czyli różnice temperatur między pokojami. Instalacja pracuje ciszej i równomierniej, a temperatura zasilania może być niższa, co przekłada się na rachunek.

Mocowanie rur i stukanie przy nagrzewaniu

Rura stalowa o długości kilku metrów wydłuża się przy nagrzaniu o kilka milimetrów. Jeśli uchwyt trzyma ją sztywno, naprężenie narasta, aż rura przeskoczy, i właśnie to słychać jako stuknięcie w ścianie.

Rozwiązaniem są uchwyty z wkładką gumową oraz pozostawienie miejsca na ruch przy przejściach przez przegrody. W instalacjach prowadzonych w posadzce stosuje się rury w otulinie, która spełnia obie funkcje naraz.

Przy instalacjach z tworzyw sztucznych zjawisko jest silniejsze, bo rozszerzalność jest większa. Tam projektuje się kompensację w postaci łuków albo ramion o odpowiedniej długości, a pominięcie tego kroku daje efekt słyszalny w całym mieszkaniu.

W budynkach wielorodzinnych zakres samodzielnych działań kończy się na własnym lokalu. Regulacja pionu i wyrównanie rozpływu między mieszkaniami należą do zarządcy, a zgłoszenie warto opisać konkretnie: w którym pomieszczeniu, o jakiej porze i przy jakich ustawieniach występuje problem. Ogólne stwierdzenie, że jest głośno, zwykle nie prowadzi do żadnej reakcji.

Co sprawdzić przed sezonem

Na liście są cztery rzeczy: drożność i działanie odpowietrzników, ciśnienie w instalacji, swobodny ruch trzpieni w zaworach oraz stan głowic termostatycznych. Wszystko da się sprawdzić w godzinę.

Trzpień zaworu zablokowany po sezonie letnim to najczęstsza usterka. Po zdjęciu głowicy naciska się go i sprawdza, czy wraca. Jeśli stoi, zwykle wystarczy delikatne poruszenie szczypcami, bez wymiany całego zaworu.

Warto też przetrzeć grzejniki z kurzu, zwłaszcza między płytami w konstrukcjach płytowych. Warstwa kurzu obniża oddawanie ciepła, a przy pierwszym uruchomieniu daje charakterystyczny zapach przypalenia.

Wymiana i kompletowanie

Przy wymianie zaworów liczy się średnica przyłącza, typ gwintu i to, czy zawór ma nastawę wstępną. W starszych instalacjach zdarzają się wymiary wymagające przejściówki, a jej brak zatrzymuje robotę w połowie.

Drugim elementem jest zawór odcinający na powrocie. Jeśli go nie ma, warto dołożyć go przy tej samej okazji, bo każda kolejna wymiana grzejnika będzie wtedy możliwa bez spuszczania wody z całego pionu.

Asortyment armatury grzewczej z podanymi średnicami, zakresami nastaw i przepustowościami prowadzi hurtownia Onninen. Karty katalogowe znajdziesz na www.onninen.pl.

kielceinfo_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji