Czujniki czadu trafiły do potrzebujących mieszkańców regionu

W województwie świętokrzyskim znów mówi się o prostych środkach, które ratują życie. W Kielcach i podczas spotkania w Bodzentynie urzędnicy i służby podkreślali, że detektory dymu i czadu to nie luksus, lecz narzędzie pierwszej linii obrony. W tle – statystyki i zapowiedzi zmian prawnych, które mają zwiększyć zasięg tych urządzeń.
- W Kielcach o prewencji, liczbach i finansowym wsparciu
- Spotkanie w Bodzentynie i jak urządzenia trafią do potrzebujących
W Kielcach o prewencji, liczbach i finansowym wsparciu
Przedstawiciele wojewody i straży pożarnej przedstawili skalę zagrożeń w regionie i sens dalszego dofinansowywania programów bezpieczeństwa. Podczas spotkania wojewoda podkreślił, że przekazywane środki mają bezpośrednio trafiać do mieszkańców i służyć ochronie przed najgroźniejszymi zagrożeniami.
“To budowanie odporności społecznej, a zarazem akcja prewencyjna propagująca montaż czujników, które są jedyną szansą na wykrycie zagrożenia”
– powiedział wojewoda.
Szczegóły, które podał zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, pokazują skalę problemu i potencjał działań profilaktycznych. Według st. bryg. Grzegorza Rajcy w ubiegłym roku w regionie odnotowano:
- 1000 pożarów w budynkach mieszkalnych,
- 147 interwencji związanych z tlenkiem węgla,
- 3 ofiary śmiertelne i 25 osób poszkodowanych.
“Co ważne, 104 interwencje odbyły się po wykryciu niebezpieczeństwa przez czujniki czadu”
– mówił st. bryg. Grzegorz Rajca, dodając apel o regularne przeglądy przewodów kominowych, wentylacji i konserwację urządzeń grzewczych.
Spotkanie w Bodzentynie i jak urządzenia trafią do potrzebujących
Na spotkaniu w Bodzentynie zwracano uwagę, że w wielu miejscowościach zabudowa jest zwarta, a ogrzewanie odbywa się tradycyjnymi metodami – węglem i drewnem. To zwiększa ryzyko zatrucia czadem w starych instalacjach i wymaga szybkiej reakcji prewencyjnej.
Gościem wydarzenia była Marzena Okła-Drewnowicz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która osobistym doświadczeniem uwypukliła wagę detektorów.
“To cichy, bezwonny zabójca, przed którym może nas uchronić tylko czujnik czadu.”
– powiedziała Marzena Okła-Drewnowicz, zaznaczając jednocześnie, że ma nadzieję na wzrost świadomości i że wprowadzone przepisy przyczynią się do powszechnego montażu urządzeń.
Przekazane przez urząd wojewódzki urządzenia mają trafić do najbardziej potrzebujących mieszkańców za pośrednictwem samorządów. To kolejny etap finansowania działań ochronnych, który ma uzupełnić rosnącą liczbę działań informacyjnych i legislacyjnych.
W kontekście zmian prawnych przypomniano o terminach obowiązku wyposażenia budynków:
- od 2030 roku każdy budynek mieszkalny będzie musiał mieć czujnik czadu i dymu,
- od czerwca tego roku obowiązek taki dotyczy budynków użyteczności publicznej.
W tekście źródłowym podkreślono też, że czujniki ratują życie – przykłady interwencji pokazują wyraźnie, że w sytuacjach alarmowych urządzenia dają czas na ewakuację i wezwanie służb.
Praktyczne przypomnienie dla mieszkańców wynikające z wystąpień służb i urzędników:
- sprawdzać stan przewodów kominowych i wentylacyjnych oraz dbać o regularne przeglądy instalacji grzewczych;
- wyposażyć mieszkanie w detektor czadu i dymu lub upewnić się, że takie urządzenie działa poprawnie;
- w razie wątpliwości kontaktować się ze swoim urzędem gminy – to tam będą trafiać informacje o programach wsparcia i dystrybucji urządzeń.
Takie połączenie działań edukacyjnych, finansowania i zmian w prawie ma zwiększyć zasięg detektorów i zmniejszyć liczbę tragicznych zdarzeń związanych z tlenkiem węgla.
na podstawie: Świętokrzyski Urząd Wojewódzki w Kielcach.
Autor: krystian

