Industria zamknęła ćwierćfinał z rozmachem. W Hali Legionów nie było wątpliwości

Industria zamknęła ćwierćfinał z rozmachem. W Hali Legionów nie było wątpliwości

FOT. MOSiR Kielce

W Hali Legionów szybko okazało się, że ten wieczór nie przyniesie nerwowej końcówki. Industria Kielce od pierwszych akcji narzuciła tempo, którego Netland MKS Kalisz nie był w stanie utrzymać, a przewaga rosła niemal z każdą minutą. Zwycięstwo 40:24 dało kielczanom awans do półfinału Orlen Superligi i zamknęło ćwierćfinał bez zbędnego napięcia. W tle było jeszcze coś więcej niż sam wynik – pierwszy mecz pod wodzą Krzysztofa Lijewskiego i głośne odejście Talanta Dujszebajewa.

  • Mocny początek odebrał Kaliszowi oddech
  • Lijewski po pierwszym sprawdzianie mówił także o Dujszebajewie

Mocny początek odebrał Kaliszowi oddech

Już od pierwszych minut Industria grała tak, jakby chciała jak najszybciej postawić kropkę nad „i”. Gospodarze odskoczyli, potem spokojnie pilnowali różnicy, a do przerwy mieli już wyraźny zapas – 22:11. Kalisz szukał sposobu na zatrzymanie rozpędzonych kielczan, ale w Hali Legionów różnica jakości była widoczna gołym okiem.

Po zmianie stron obraz spotkania nie uległ większej zmianie. Industria grała szybko, zdecydowanie i bez nerwowych ruchów, a każdy błąd rywala natychmiast wykorzystywała po drugiej stronie parkietu. W takich meczach nie chodzi już o widowiskowy zwrot akcji, tylko o kontrolę. I właśnie tę kontrolę kielczanie mieli przez całe spotkanie.

Najbardziej widocznym zawodnikiem był Michał Olejniczak, który został wybrany MVP meczu. To właśnie takie występy budują spokój przed kolejną fazą rozgrywek – bez fajerwerków na siłę, za to z konsekwencją, której w play-offach nikt nie rozdaje za darmo.

Lijewski po pierwszym sprawdzianie mówił także o Dujszebajewie

Dla Krzysztofa Lijewskiego był to pierwszy mecz w roli szkoleniowca Industrii po zmianie na ławce. Nowy trener nie ukrywał, że drużyna podeszła do zadania dojrzale, mimo wysokiej zaliczki bramkowej. Podkreślał przede wszystkim początek spotkania i to, że zawodnicy od razu chcieli grać do przodu.

„Wydaje mi się, że zawodnicy zrobili bardzo dobrą robotę, zwłaszcza w pierwszej połowie od samego początku meczu”.

Lijewski zwrócił też uwagę na szybkie tempo w ataku pozycyjnym i na to, że nawet przy przewadze zespół nie odpuścił koncentracji. Dla kibiców w Kielcach to sygnał ważniejszy, niż mogłoby się wydawać – drużyna nie tylko wygrała, ale zrobiła to bez rozprężenia, które w takich momentach potrafi zemścić się w kolejnej rundzie.

Szkoleniowiec odniósł się również do odejścia Talanta Dujszebajewa po ponad 12 latach pracy w klubie. Jego słowa miały ton wyraźnie osobisty.

„Wszystkich nas zszokowała wczorajsza decyzja trenera Talanta Dujszebajewa (…) bardzo wiele mu zawdzięczam i dziękuję za wszystko, co zrobił dla mnie, dla klubu i miasta”.

Lijewski dodał, że liczy na pożegnanie szkoleniowca z należnymi honorami. W klubie, który przez lata był mocno związany z jego nazwiskiem, to temat równie ciężki, co sam sportowy kalendarz. Teraz jednak najważniejsze jest już półfinałowe granie. Kielczanie weszli do niego pewnym krokiem i z wynikiem, który nie zostawił żadnych znaków zapytania.

na podstawie: Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kielcach.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (MOSiR Kielce). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.