[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0. Gospodarze skuteczniejsi po przerwie

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0. Gospodarze skuteczniejsi po przerwie

Raków Częstochowa pokonał Koronę Kielce 2:0 w meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy, a o wyniku przesądziły dwa ciosy po przerwie. Dla kielczan to był wyjazd, z którego można wracać z wyraźnym niedosytem, bo przez długi czas trzymali się w grze, ale zabrakło im konkretu pod bramką rywala.

Spotkanie na zondacrypto Arenie w Częstochowie zaczęło się w piątek o 16:00 i przez pierwsze 45 minut nie dostarczyło zbyt wielu emocji. Do przerwy było 0:0, a obraz gry potwierdzał, że to mecz bardziej twardy i uważny niż widowiskowy. Raków i Korona miały po 50 procent posiadania piłki, ale gospodarze częściej dochodzili do strzałów celnych i z czasem zaczęli przechylać szalę na swoją stronę. W statystykach widać też przewagę częstochowian przy rzutach rożnych, których mieli sześć przy dwóch Korony.

Bez fajerwerków przed przerwą, ale z sygnałami napięcia

Pierwsza połowa miała spokojny, momentami niemal zachowawczy charakter. Korona szybko musiała reagować, bo już w 20. minucie żółtą kartkę zobaczył Wiktor Długosz, a pięć minut później Jacek Zieliński zdecydował się na zmianę i wprowadził H. Zwoznego. Po stronie Rakowa również nie obyło się bez upomnienia, bo w 45. minucie kartkę dostał M. Bulat.

Na boisku widać było, że obie drużyny są dobrze poukładane taktycznie. Raków grał w ustawieniu 3–4–3, Korona odpowiedziała systemem 3–4–2–1. Mimo tego przez dłuższy czas brakowało dokładności przy ostatnim podaniu, a defensywy skutecznie wygaszały kolejne próby. W praktyce pierwsza odsłona była bardziej walką o przestrzeń niż o klarowne sytuacje.

Dwa szybkie ciosy Rakowa po zmianie stron

Po przerwie gospodarze przyspieszyli i już w 48. minucie objęli prowadzenie. Do siatki trafił L. Diaby-Fadiga, a Korona znalazła się w trudnym położeniu. Kielczanie próbowali odpowiedzieć, ale Raków nie zamierzał oddawać inicjatywy. W 57. minucie wynik podwyższył M. Bulat i od tego momentu mecz zaczął wyraźnie układać się pod gospodarzy.

Korona próbowała szukać impulsu w zmianach, które Jacek Zieliński zaczął wprowadzać już wcześniej i kontynuował w drugiej połowie, jednak to nie przyniosło oczekiwanego efektu. W 70. minucie żółtą kartkę dostał jeszcze Bartłomiej Smolarczyk, a Raków spokojnie kontrolował wydarzenia na boisku. Gdy Łukasz Tomczyk sięgał po kolejne roszady, widać było, że jego zespół ma mecz pod kontrolą i może grać już bardziej na wynik niż na efekt.

Dla Rakowa to ważne zwycięstwo, bo po nim częstochowianie wskoczyli na podium tabeli i mają już 49 punktów. Korona pozostaje z 39 punktami na 12. miejscu, a po takim spotkaniu w Kielcach pozostaje przede wszystkim poczucie, że przy większej odwadze i skuteczności można było wycisnąć z tego wyjazdu więcej. Tym bardziej że Raków od dłuższego czasu dobrze czuje się w meczach z Koroną — wygrał z nią cztery z pięciu ostatnich spotkań, a jesienią potrafił zwyciężyć nawet 4:1 na wyjeździe.

Raków CzęstochowaStatystykaKorona Kielce
2Gole0
50%Posiadanie50%
5Strzały celne3
4Strzały niecelne6
14Strzały łącznie11
5Strzały zablokowane2
9Strzały w polu karnym6
5Strzały spoza pola5
6Rzuty rożne2
9Faule16
3Spalone0
1Żółte kartki2
3Interwencje bramkarza3
432Liczba podań445
348Podania celne359
81%Skuteczność podań81%