Kielecka piecza zastępcza pęka w szwach, a dzieci nadal czekają na dom

Kielecka piecza zastępcza pęka w szwach, a dzieci nadal czekają na dom

W Powiecie Kieleckim statystyki wyglądają poważnie, ale za nimi stoją konkretne dzieci i konkretne domy, których zabrakło. Starosta Tomasz Pleban mówi o sytuacji, w której potrzeby rosną szybciej niż liczba osób gotowych przyjąć dziecko pod swój dach. W samym powiecie działa już 127 rodzin zastępczych, a mimo to nie wszystkie dzieci trafiają tam, gdzie powinny. To opowieść o systemie, który nie nadąża za życiem.

  • Liczby pokazują skalę, ale nie zamykają problemu
  • Za większością spraw stoi dom, w którym zabrakło bezpieczeństwa
  • Kandydaci przechodzą długą drogę zanim przyjmą dziecko

Liczby pokazują skalę, ale nie zamykają problemu

Na terenie powiatu opieka zastępcza ma dziś kilka twarzy. Funkcjonuje 83 rodziny spokrewnione, 38 niezawodowych, 2 zawodowe oraz 4 Rodzinne Domy Dziecka. Do tego dochodzą 3 placówki opiekuńczo-wychowawcze typu rodzinnego, w których przebywa 29 dzieci. Łącznie pod opieką rodzin zastępczych jest 193 dzieci.

Te liczby brzmią jak solidny fundament, ale nie wystarczają, by uspokoić sytuację. Starosta podkreśla, że wciąż zdarzają się interwencje, po których dziecko trzeba umieścić w bezpiecznym miejscu natychmiast. W takich chwilach nie liczy się już papierowa statystyka, tylko to, czy znajdzie się dom gotowy przyjąć dziecko z dnia na dzień.

Za większością spraw stoi dom, w którym zabrakło bezpieczeństwa

Źródłem problemu są najczęściej kryzysy narastające latami. W opisie sytuacji powtarzają się uzależnienia, przede wszystkim alkoholizm, przemoc domowa oraz zaniedbanie emocjonalne i wychowawcze. Dochodzą do tego bieda, bezradność życiowa i rozpad więzi, które powinny chronić dziecko, a zamiast tego stają się dla niego źródłem lęku.

W takich rodzinach najmłodsi często żyją w chaosie i napięciu, a skutki widać potem w ich rozwoju emocjonalnym, społecznym i psychicznym. To właśnie dlatego piecza zastępcza nie jest tylko formalnym rozwiązaniem administracyjnym. Dla wielu dzieci staje się jedyną szansą na zwykłą codzienność, w której ktoś odprowadzi do szkoły, przypomni o obiedzie i po prostu będzie obok.

Kandydaci przechodzą długą drogę zanim przyjmą dziecko

Powiat nie ogranicza się do szukania chętnych. Prowadzi kampanię „Podaruj miłość, podaruj dom. Zostań rodziną zastępczą”, pokazuje temat w lokalnych mediach, internecie i mediach społecznościowych, organizuje spotkania informacyjne, dni otwarte oraz obecność na festynach i innych wydarzeniach. Włącza też szkoły, przedszkola, poradnie, OPS-y, organizacje pozarządowe, parafie i zakłady pracy, żeby dotrzeć do osób, które mogą mieć predyspozycje do tej roli.

Sam proces kwalifikacji nie jest krótki. Osoba zainteresowana może zgłosić się telefonicznie, mailowo albo osobiście, a potem przechodzi przez serię rozmów, diagnozę motywacji, wizytę w domu, szkolenie oraz ocenę psychologiczną i pedagogiczną. Nad wszystkim czuwa zespół specjalistów: psycholog, pedagog, prawnik i koordynator rodzinnej pieczy zastępczej.

Najważniejsze jednak zaczyna się później. Rodziny zastępcze otrzymują stałe wsparcie koordynatora, dostęp do specjalistów, grupy wsparcia, superwizje i szkolenia. To potrzebne, bo opieka nad dzieckiem po traumie wymaga ogromnej cierpliwości, a także zasobów, których często brakuje. Problemem bywa ograniczony dostęp do psychologów i terapeutów, ale też zwykłe przeciążenie opiekunów. W wielu przypadkach to dziadkowie, którzy z czasem coraz trudniej dźwigają odpowiedzialność za dorastające dzieci.

Starosta zwraca uwagę, że sama motywacja nie wystarczy. Trzeba też pokazać, jak realnie wygląda codzienność rodziny zastępczej i jak wielką zmianę może przynieść dziecku stabilny dom. Właśnie dlatego w przekazie powiatu tak mocno wybrzmiewają historie osób, które już podjęły się tej roli i widzą, jak bardzo dzieci potrzebują nie deklaracji, lecz stałej obecności.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Kielcach.