Wiosna nie daje alergikom odetchnąć. W Chmielniku poradnia przyjmuje nawet 60 osób dziennie

3 min czytania
Wiosna nie daje alergikom odetchnąć. W Chmielniku poradnia przyjmuje nawet 60 osób dziennie

Kiedy pyłki zaczynają krążyć w powietrzu, dla wielu osób zwykły spacer zamienia się w walkę z katarem, łzawiącymi oczami i swędzeniem nosa. W Poradni Alergologicznej Szpitala Powiatowego w Chmielniku ruch rośnie z dnia na dzień, a lek. Grzegorz Żak mówi wprost, że to jeden z najbardziej wymagających momentów w roku. Z pozoru drobne objawy potrafią szybko ułożyć się w problem, którego nie warto odkładać na później.

  • Gdy brzoza, olcha i leszczyna zaczynają pylić, poradnia zapełnia się szybciej
  • Pierwsza diagnoza nie zawsze zaczyna się od testów
  • Pyłki potrafią uczulać także przy stole

Gdy brzoza, olcha i leszczyna zaczynają pylić, poradnia zapełnia się szybciej

Wiosną na pierwszy plan wychodzą alergeny drzew i traw. Lek. Grzegorz Żak podkreśla, że szczególnie mocno dają się we znaki brzoza, olcha i leszczyna, a liczba osób zgłaszających się do poradni wyraźnie rośnie. W Chmielniku to nie pojedyncze wizyty, lecz stały strumień pacjentów — każdego dnia pojawia się tam nawet 40–60 osób, zarówno tych już prowadzonych, jak i takich, u których objawy pojawiły się dopiero teraz.

„To szczególnie wymagający okres, zwłaszcza dla osób uczulonych na pyłki drzew i traw” – mówi lek. Grzegorz Żak.

Do gabinetu najczęściej trafiają osoby z alergicznym nieżytem nosa oraz alergicznym zapaleniem spojówek. W praktyce oznacza to wodnisty katar, napady kichania, świąd nosa, uczucie zatkania, a także łzawienie, zaczerwienienie i nadwrażliwość oczu na światło. To zestaw dolegliwości, który potrafi rozbić zwykły dzień — przeszkadza w pracy, w nauce i podczas najprostszych czynności na zewnątrz.

Lekarz zwraca uwagę, że nieleczona alergia nie kończy się na dyskomforcie. Objawy mogą się nasilać, prowadzić do powikłań, a z czasem zwiększać ryzyko rozwoju astmy oskrzelowej. Dlatego z pomocą warto zgłosić się wcześnie, zanim sezon pylenia całkiem rozkręci objawy.

Pierwsza diagnoza nie zawsze zaczyna się od testów

W poradni podstawą rozpoznania są punktowe testy skórne oraz spirometria, czyli badanie sprawdzające pracę płuc. Problem w tym, że przed częścią diagnostyki trzeba odstawić leki przeciwhistaminowe, a to dla wielu chorych bywa trudne, bo właśnie wtedy objawy najmocniej wracają. W takiej sytuacji lekarze rozważają przesunięcie badań poza sezon pylenia albo sięgają po testy z krwi, które nie wymagają odstawienia leczenia.

„Postępowanie zawsze dostosowujemy indywidualnie do pacjenta” – podkreśla lek. Żak.

W Chmielniku opieką obejmowane są nie tylko osoby dorosłe, lecz także dzieci. To ważne, bo alergie coraz częściej pojawiają się u najmłodszych, a szybka reakcja rodziców pozwala wcześniej rozpocząć leczenie, także odczulanie. Na oddziale alergologicznym pacjenci trafiają głównie na planowe przyjęcia, a diagnostyka obejmuje m.in. nadwrażliwość na leki i jady owadów, przewlekłą pokrzywkę, obrzęk naczynioruchowy, reakcje anafilaktyczne oraz alergie pokarmowe. Prowadzona jest też kwalifikacja do immunoterapii jadem owadów i leczenia biologicznego astmy, atopowego zapalenia skóry czy wrodzonego obrzęku naczynioruchowego. Rozbudowa oddziału ma zwiększyć dostępność świadczeń i skrócić czas oczekiwania.

Pyłki potrafią uczulać także przy stole

Wiosną warto patrzeć nie tylko w kalendarz pylenia, lecz także na talerz. U osób uczulonych na brzozę objawy mogą pojawić się po jabłkach, gruszkach, wiśniach, marchwi, selerze czy orzechach laskowych. Z kolei przy uczuleniu na trawy problemem bywają m.in. pomidory, melon, arbuz, cytrusy i awokado. Najczęściej to zespół alergii jamy ustnej — swędzenie, pieczenie albo mrowienie warg, języka, podniebienia i gardła. Czasem dochodzi do obrzęku, uczucia drapania w gardle, a rzadziej do chrypki.

Lekarz uczula jednak, że nie ma sensu wyrzucać tych produktów z diety na zapas. Najważniejsze jest obserwowanie własnej reakcji i odstawienie tylko tego, co naprawdę szkodzi. Przy nasilonych objawach lub wątpliwościach potrzebna jest konsultacja ze specjalistą.

W dniach, gdy pyłków jest najwięcej, pomagają też proste nawyki:

  1. unikanie wietrzenia pomieszczeń w słoneczne, suche dni,
  2. niewieszanie ubrań do wyschnięcia na zewnątrz,
  3. korzystanie z okularów przeciwsłonecznych i nakrycia głowy,
  4. zmiana odzieży i prysznic po powrocie do domu,
  5. sięganie po maseczkę ochronną przy mocnych objawach,
  6. sprawdzanie aplikacji pokazujących stężenie pyłków i ograniczanie wyjść, gdy są najwyższe.

na podstawie: Powiat Kielecki.

Autor: krystian