Młodzi druhowie uczą się ratować. W powiecie kieleckim rośnie szkoła życia

FOT. Starostwo Powiatowe w Kielcach
Gdy 13-latek z Rykoszyna stanął nad nieprzytomnym ojcem, nie było czasu na wahanie. Za takimi historiami stoi jednak coś większego – sieć młodzieżowych drużyn pożarniczych, które w powiecie kieleckim uczą dzieci i nastolatki spokoju, dyscypliny oraz pierwszej pomocy. To tam zaczyna się odruch pomagania, który w nagłej chwili może okazać się bezcenny.
- Strażacka nauka, która zaczyna się wcześnie
- Fantom, ćwiczenia i pierwsze decyzje pod presją
- Dwie historie, które pokazują, po co to wszystko
Strażacka nauka, która zaczyna się wcześnie
W powiecie kieleckim działa dziś 71 Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych. To 1115 dzieci i młodzieży, które po szkole zamiast bezczynnie tracić czas, uczą się odpowiedzialności, pracy zespołowej i podstaw strażackiego rzemiosła. W takich drużynach mogą być zarówno dziewczęta, jak i chłopcy, a granicą jest wiek 18 lat.
To nie jest tylko przygoda z mundurem. Młodzi ludzie poznają zasady ochrony przeciwpożarowej, ćwiczą kondycję, startują w zawodach sportowo-pożarniczych i oswajają się z myślą, że służba drugiemu człowiekowi zaczyna się dużo wcześniej niż pierwszy wyjazd do akcji. Zajęcia prowadzone są przy wsparciu doświadczonych strażaków, a środki na ich rozwój płyną m.in. z rządowych programów, związkowych dotacji ZOSP RP oraz z gmin.
„Ważnym aspektem jest kształtowanie postawy odpowiedzialności i gotowości niesienia pomocy innym” – podkreśla mł. asp. Beata Gizowska, rzeczniczka Komendanta Miejskiego PSP w Kielcach.
Fantom, ćwiczenia i pierwsze decyzje pod presją
Najważniejsza lekcja w Młodzieżowych Drużynach Pożarniczych dotyczy jednak pierwszej pomocy. Młodzi druhowie uczą się, jak ocenić stan poszkodowanego, wezwać pomoc i rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową. Ćwiczą na fantomach, oglądają pokazy, biorą udział w treningach i spotkaniach, ale nie wyjeżdżają do pożarów, wypadków ani innych bezpośrednich zagrożeń. Ich zadaniem jest przygotowanie się do takiej służby, nie udział w realnych działaniach ratowniczych.
To właśnie ta regularność robi różnicę. Z pozoru zwykłe spotkania, trochę sportu, trochę musztry, trochę nauki sprzętu strażackiego, z czasem składają się w konkretne umiejętności. A te potrafią wrócić w najmniej spodziewanym momencie. Dlatego w drużynach tak dużo uwagi poświęca się nie tylko wiedzy, lecz także opanowaniu i odwadze. W sytuacji kryzysowej liczy się nie tylko to, co ktoś umie, ale też to, czy potrafi działać bez paniki.
Dla wielu młodych ludzi to także sposób na sensowne spędzanie wolnego czasu. Obozy, gry terenowe, wycieczki, ogniska i wspólne treningi budują więzi, ale bez rozmywania głównego celu. Cały czas chodzi o przygotowanie do pomagania. I o pokazanie, że strażacka droga nie zaczyna się od syreny, tylko od nauki.
Dwie historie, które pokazują, po co to wszystko
Najmocniej widać to na przykładach dwóch nastolatków z powiatu kieleckiego. Pierwszy to 13-letni Gabriel Chrabąszcz z MDP Rykoszyn. Gdy jego tata źle się poczuł i stracił przytomność, chłopak nie spanikował. Udzielił kwalifikowanej pierwszej pomocy, a potem rozpoczął resuscytację do czasu przyjazdu karetki. Za tę postawę otrzymał odznakę „Iuvenis Forti”, przyznawaną przez Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej.
„Nie bałem się udzielić mu pierwszej pomocy, bo wcześniej dużo ćwiczyłem” – mówi Gabriel Chrabąszcz.
Nastolatek należy do drużyny od 2023 roku. Jak opowiada, to właśnie tam nauczył się reagować i nie tracić zimnej krwi. Dziś mówi otwarcie, że chce zostać zawodowym strażakiem. To brzmi jak marzenie dziecka, ale w jego przypadku stoi za tym już konkretna praktyka i doświadczenie budowane krok po kroku.
Drugim wyróżnionym jest 17-letni Oliwier Gnysiński z powiatu kieleckiego. Po wybuchu w budynku mieszkalnym w gminie Masłów wyprowadził z zagrożonego zawaleniem domu swoją babcię. Zrobił to w sytuacji skrajnie niebezpiecznej, bez chwili zawahania.
„Nie zastanawiałem się ani przez chwilę” – wspomina Oliwier.
Wraz z pięcioma innymi młodymi osobami odebrał prestiżowe wyróżnienie za odwagę i odpowiedzialność. Sam jednak nie buduje wokół siebie legendy. Mówi spokojnie, że po prostu zrobił to, co było trzeba. I właśnie w tym jest największa siła takich historii – w zwyczajnej, a jednocześnie niezwykłej gotowości do działania.
Marcin Skwarek, opiekun MDP w Rykoszynie, nie ukrywa dumy z młodych druhów. Zwraca uwagę, że jego grupa liczy 26 osób i mocno stawia na naukę pierwszej pomocy.
„Ludzie często boją się podjąć jakiegokolwiek działania w sytuacjach zagrożenia życia” – mówi druh.
Dodaje też, że każde spotkanie to nie tylko trening fizyczny, ale przede wszystkim lekcja współpracy, odpowiedzialności i dyscypliny. W jego ocenie właśnie te cechy zostają z młodymi ludźmi na długo, a czasem decydują o tym, jak zareagują w najtrudniejszym momencie.
na podstawie: Powiat Kielecki.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Starostwo Powiatowe w Kielcach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Franciszek Kamiński patronem dworca Kielce Główne

Industria zamknęła ćwierćfinał z rozmachem. W Hali Legionów nie było wątpliwości

Samochód trafił do OSP ze Śladkowa Małego i ma podnieść gotowość w powiecie

Na kieleckim dworcu ważna uroczystość. Przyjechali ministrowie i rodzina generała

Milionowe wsparcie dla nowych firm w powiecie kieleckim

Młodzi druhowie uczą się ratować. W powiecie kieleckim rośnie szkoła życia

Region opowiedziany przez książki - w Kielcach znów było o czym rozmawiać

W Kielcach padły ważne deklaracje – Wietnam szuka nowych partnerów

Kielce szykują trzy dni świętowania. Biało–czerwony maj połączy uroczystości i pikniki

Puzzle, śmiech i tempo - rodzinna sobota rozkręciła Kielce

W Kielcach wiosenna noc nadal grozi wychłodzeniem - policja patroluje pustostany

Biało-czerwone trzy dni w Kielcach. Piknik, msza i majowy koncert

Młodzi w Kielcach rozbierali kryminał, który nie daje łatwych odpowiedzi

